środa, 2 października 2019

#11 DW: Dominika Góral cz. 2


W lipcu tego roku swoimi Pisarskimi Wspomnieniami podzieliła się z nami Dominika Góral. Serdecznie zachęcamy do nadrobienia tekstu, jeśli jeszcze go nie przeczytaliście, ponieważ w dzisiejszym artykule rozwija ten wątek, niestety już w nieco mniej kolorowych barwach. Szczególnie, jeśli rozważacie lub jesteście w trakcie wydawania książki w trybie vanity publishing.
Jak rozkładają się koszty wydania książki, jak wygląda dystrybucja egzemplarzy w księgarniach, czym jest umowa komisowa i co zrobić, kiedy się kończy? Dziś Dominika pomoże nam w małym stopniu zrozumieć te zagadnienia. Opowie również o jej głównym rozczarowaniu. Zapraszamy!


Cześć!
Jakiś czas temu podzieliłam się z Wami swoimi Debiutanckimi Wspomnieniami. Wspomniałam wtedy między innymi o swojej współpracy z Wydawnictwem Poligraf. Uznałam jednak, że było to niewyczerpujące.  Chciałabym dodać kilka szczegółów tej współpracy, które mogą przydać się osobom rozważającym wydanie swojego tekstu w Poligrafie. 
Bezpośrednią przyczyną tego, że zdecydowałam się na uzupełnienie moich wspomnień jest rozczarowanie jakiego ostatnio doznałam ze strony mojego Wydawnictwa. Nie jest to tekst mający na celu  zniechęcenie kogokolwiek do współpracy z Poligrafem, ani nic z tych rzeczy. Chcę jedynie pomóc przyszłym autorom w świadomym wybieraniu wydawców. Jednak po kolei.
Wydawnictwo Poligraf wydaje książki na zasadzie vanity publishingu. Forma ta wiąże się m.in. z tym, że koszty wydania pokrywa autor. W związku z tym, zanim nawiązałam współpracę z Poligrafem przesłałam im swój tekst w celu jego wyceny. Cena za wydanie 1000 egzemplarzy (przy założeniu, że egzemplarz będzie miał 200 stron) miała wahać się w granicach 10 tyś. zł, z zastrzeżeniem, że kwota ta może ulec zmianie, po przesłaniu ostatecznej wersji tekstu i oszacowaniu finalnej liczby stron. Informacja ta jest powszechnie dostępna w raporcie, który można pobrać ze stron wydawnictwa.
Zdecydowałam się na wydanie "Na skraju nocy" w Poligrafie, ponieważ uwierzyłam w zapewnienia wydawnictwa o jego współpracy z największymi księgarniami w Polsce, w tym Empikiem! Dodatkowym argumentem, który mnie przekonał, był doświadczony zespół korektorski.  
Jeśli chodzi o kwestie takie jak skład, korekta tekstu czy okładka, nie mam żadnych zastrzeżeń. Jestem także zadowolona z czasu, jaki minął od podpisania umowy do wydania książki. Całość procesu wydawniczego zajęła dwa i pół miesiąca, czyli nieco krócej, niż zakładane trzy miesiące. Także za to daję Poligrafowi dużego plusa.
Co do kosztów wydania, to tak jak można się było tego spodziewać, były wyższe niż wspomniane 10 tyś. Nie jestem pewna, czy mogę przytoczyć Wam dokładną kwotę, ale wspomnę, że mieściła się ona w przedziale 10-12 tyś. Mogłam od razu zapłacić całość, bądź podzielić tą sumę na trzy comiesięcznie raty. Skorzystałam z tej drugiej opcji. 
Zwróciłam się do wydawnictwa z pytaniem, czy można mieć wpływ na to, w których salonach Empiku będzie najwięcej egzemplarzy mojej książki. Zależało mi, żeby najwięcej znalazło się w Kielcach i Łodzi, gdzie przewidywałam największe zainteresowanie moją powieścią. Wtedy miła Pani z wydawnictwa poinformowała mnie, że może przekazać moją prośbę do odpowiednich osób, ALE skoro chcę żeby to Poligraf zajął się dystrybucją, to muszę podpisać oddzielną umowę komisową. W przeciwnym razie, jako, że jestem właścicielką nakładu, wszystkie egzemplarze zostałyby przesłane do mnie do domu. Umowę podpisałam na rok, z możliwością przedłużenia na ustalonych warunkach. Podkreślam, że warunki miały zostać ustalone dopiero przy przedłużaniu umowy. No i właśnie nastała ta chwila.
Napisałam do wydawnictwa mail, że w związku ze zbliżającym się końcem umowy komisowej, jestem zainteresowana przedłużeniem jej. W odpowiedzi uzyskałam informację, że oczywiście możemy przedłużyć umowę, ale wtedy muszę opłacić koszty magazynowania, które za pół roku wyniosą 390 zł. Taka niespodzianka. Jak pewnie się domyślacie, nikt wcześniej nie poinformował mnie, że przedłużenie umowy komisowej będzie wiązało się z kosztami. Pewnie, mogłam wcześniej o to dopytać, ale stawiając pierwsze kroki jako autor, nie wiedziałam, jakie pytania powinnam zadać przed podpisaniem umowy. 
Po przeanalizowaniu wszystkich "za" i "przeciw", zdecydowałam, że nie przedłużę umowy komisowej. Najzwyczajniej mi się to nie opłaca. Uznałam, że lepszą decyzją będzie samemu sprzedać pozostałe egzemplarze. Oczywiście, wcześniej muszę te egzemplarze odebrać w ciągu miesiąca od dnia wygaśnięcia umowy. Tu zaproponowano mi dwa rozwiązania. Pierwszym jest osobisty odbiór książek z magazynów, z czego jeden znajduje się pod Łodzią a drugi pod Wrocławiem. Drugą możliwością jest przesyłka kurierska na mój koszt. Przy tej drugiej opcji warto pamiętać, że koszty przesyłki zależą od ciężaru paczki. Dlatego trzeba sobie przekalkulować, co wyjdzie taniej.  
Na koniec nawiążę jeszcze do wspomnianej wcześniej współpracy Poligrafu z Empikiem. Premiera mojej książki miała miejsce 15 listopada 2018 roku. Książka pojawiła się w prawie każdej księgarni internetowej. W księgarniach stacjonarnych jej nie widziałam, ale Pani z wydawnictwa uspokoiła mnie, że w okresie od listopada do końca grudnia, księgarnie nie przyjmują nowych zamówień. Po Nowym Roku książka miała pojawić się w księgarniach stacjonarnych. Od początku stycznia z niecierpliwością odwiedzałam salony Empiku wypatrując mojej książki. Niestety jej nie widziałam. Gdy taka sytuacja utrzymywała się przez dłuższy czas, zwróciłam się do wydawnictwa z prośbą o wyjaśnienie tej sytuacji. Koniec końców książka pojawiła się w Empiku w… kwietniu, czyli po 5 miesiącach od wydania. Dodam tylko, że książka jest dostępna jedynie na empik.com. Próżno jej szukać na półkach w salonach stacjonarnych. Czy potrzeba to jakoś komentować? Mi osobiście brak słów.
Myślę, że dość dokładnie opisałam Wam moją współpracę z Poligrafem. Ponownie podkreślam, że nie jest to żaden hejt pod adresem wydawnictwa. Chciałam tylko podzielić się z Wami informacjami, których nie znajdziecie na stronie Poligrafu. Mam nadzieję, że okażą się przydatne, dla tych, którzy rozważają wydanie książki w systemie vanity i nie wiedzą z czyich usług skorzystać. 
Buziaki ☺ 


Dziękujemy bardzo Dominice za podzielenie się z nami historią! Wierzymy, że warto rozmawiać na takie tematy i poszerzać świadomość wśród aspirujących pisarzy, dlatego też zapraszamy Was do dyskusji!

5 komentarzy:

  1. Cześć! Zawsze podziwiałam ludzi, którzy mają taką determinację do pisania! Szkoda, że nie dowiedziałaś się o ukrytych kosztach na samym początku. :( Ja tak tylko to czytam i się zastanawiam... Co to jest ta umowa komisowa? Bo brzmi to kosmicznie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chodzi tu o umowę dotyczącą dystrybucji książki. Podpisując ją, przekazałam wydawnictwu książki w komis. Oznacza to, że wydawnictwo wypłaci mi pieniądze za sprzedane egzemplarze, a egzemplarze, które się nie sprzedały, zostaną mi zwrócone po wygaśnięciu umowy. Przepraszam za tak późną odpowiedź, lecz dopiero dziś zobaczyłam Twój komentarz. Pozdrawiam :)

      Usuń
  2. To poligraf tak robi hm... A tu jest coś innego http://gdziewydacksiazke.pl/

    OdpowiedzUsuń
  3. Cześć!

    Planuje w tym wydawnictwie wydac swoja książkę z wierszami i mam do ciebie pytanie. Czy jest w tym jakas roznica? Jak to moze wyglądać cenowo? Bedzie okolo 40 stron i po prostu chcialabym wiedziec ogolnie ile powinnam uzbierać pieniędzy zeby móc wogole myśleć o wyďaniu tego skromnego tomiku?

    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Bardzo fajnie napisane. Jestem pod wrażeniem i pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń