sobota, 24 sierpnia 2019

#10 DW: Małgorzata Radtke




Dziś mam przyjemność zaprosić was na Wspomnienia bardzo dynamicznej babki, która wkroczyła na rynek wydawniczy ze swoją powieścią kryminalną "Czerwony Lód" z niezłym rozmachem!


Napisanie a wydanie

Napisanie książki jest trudne, choć nie tak jak podjęcie decyzji o jej wydaniu i to w dobrym wydawnictwie. Naczytałam się artykułów ekspertów, poradników: długo szukałam odpowiedniego miejsca dla swojego debiutu. Pracowałam nad Czerwonym Lodem około dwóch lat, licząc od rozpoczęcia pracy nad manuskryptem, bo książka przeleżała rok w folderze niemalże zapomniana. Dopiero po jej odkopaniu i zredagowaniu postanowiłam coś z nią zrobić.
Moja droga wbrew pozorom nie była prosta, choć w momencie postawienia ostatniej kropki w powieści wszystko samo się ułożyło. Koleżanka po piórze poleciła mi wydawnictwo WasPos. Przyjrzałam się ich działaniom, oceniłam możliwości i stwierdziłam, że wydawnictwo ma potencjał. Decyzja o wydaniu książki w WasPos została podjęta pod koniec grudnia, a umowa sfinalizowana w lutym. Potrzebowałam dwóch miesięcy na ostateczne poprawki.

Podpisanie umowy, czy to koniec walki?

Dopiero po podpisaniu umowy okazuje się, że prawdziwa batalia dopiero się rozpoczyna. Jeśli myślicie, że najtrudniejszym procesem jest znalezienie wydawcy: jesteście w błędzie. Pierwszy raz przekonujecie się o tym, kiedy otrzymujecie tekst od redaktora, a tam mnóstwo komentarzy i miejsc do poprawki. Mi udało się zdobyć redaktora, którego sobie wypatrzyłam, chociaż musiałam czekać dziesięć dni na rozpoczęcie redakcji (pozdrawiam Justynę Karolak!). W czasie oczekiwania walczyłam z powieścią, aby ją wygładzić jeszcze bardziej. Gdy padł sygnał: wysyłaj wersję dla redaktora, zrobiłam to mimo drżenia rąk.
To był najtrudniejszy etap pracy nad książką.

Nic nie zestresowało mnie tak bardzo jak czekanie na odpowiedź od redaktora. Jego poprawki są istotne, jednak w głębi duszy bałam się, że Lód stanie się tekstem redaktora z moim nazwiskiem na okładce. Ostatecznie tak się nie stało. Poprawki przyszły i tak walczyliśmy z książką co najmniej dziesięć razy.

Uwierzcie, po skończeniu prac z redaktorem myślałam, że spalę wszystkie książki i będę pierwszym autorem, który zrobi taki wyczyn, nadając na żywo w internecie. 


Korektor działa, okładka gotowa, czy autor może odpocząć?

Pominęłam etap okładki, która powstała jeszcze przed pracą z redaktorem. Moja wizja była zupełnie inna niż wydawnictwa, ale muszę wyznać, że nie znam się na grafice. Nie mam wyczucia, więc w tym przypadku polegałam na wydawnictwie i grafiku (tu pozdrawiam Shred Perspectives Works!). Powstały dwie wersje, wybraliśmy tę mniej bogatą, bardziej czytelną.



Pod koniec otrzymałam tekst po korekcie i dalej szukałam błędów samodzielnie. Przygotujcie się na wielokrotne czytanie swojej książki, co nie jest prostym zadaniem. Na szczęście widziałam, że wydawnictwo pokładało mnóstwo energii, uwagi i czasu w wydanie mojej (debiutanckiej) książki, dlatego cały etap przebiegł bez większych przeszkód.

Uwaga: błędy znajdują się wszędzie, nawet w tych największych wydawnictwach, i w moim debiucie też się zdarzyły. Tu chciałabym podkreślić jedną rzecz: debiutanci, walczcie (byle na poziomie) o swoje i przyglądajcie się procesom wydawniczym. Współpracujcie z wydawcą. To wasze nazwisko jest na okładce, więc skupiajcie się na tekście i dawajcie z siebie sto procent (nie liczcie tylko na redaktorów i korektorów). Jak zdarzy się literówka, czy inna ortograficzna wpadka nie katujcie się za to.

Co z tym odpoczynkiem?

Na etapach dziejących się poza kadrem skończyć nie możecie. W międzyczasie musicie mówić o tym, że wydajecie książkę, rozmawiać z patronami i potencjalnymi czytelnikami. Wasza praca nie kończy się na sprawdzaniu tekstu i pracą z wydawnictwem. Musicie zaplanować też kampanie reklamową, która będzie dla was najlepsza: u mnie ta sprawa bardzo kuleje, ale powoli się przełamuję i staram się odważniej podchodzić do tematu. Tutaj też musicie poczuć, że jesteście gotowi. Pisanie książki to nie tylko klepanie w klawiaturę. Musicie jeszcze wychodzić do ludzi. Pokazywać się z książką i umieć o niej opowiadać.

Stres, stres, stres?

Mieliśmy kilkudniowe opóźnienie ze względu na święta, co bardzo mnie stresowało (czytelnicy czekali, a tu niespodzianki na które nie mieliśmy wpływu). Fartownie ta historia zakończyła się happy endem. Następnie przyszedł czas na kolejną porcję stresu, czyli reakcję czytelników. Ulżyło mi, gdy w większości spotkałam się z dobrym przyjęciem Szadego, co zmotywowało mnie do pisania drugiej części.


Rady dla początkujących?

Idźcie swoją drogą, zapoznajcie się z rynkiem wydawniczym, nie przywiązujcie wielkiej uwagi do zdania ekspertów, szczególnie tych z małym dorobkiem literackim. Zastanówcie się jakie wydawnictwo wam najbardziej odpowiada i walczcie o nie. Dla mnie strzałem w dziesiątkę okazał się WasPos. Wybrałam to wydawnictwo, chociaż było małe i nieporównywalne np. ze Znakiem. To była moja decyzja i w tym momencie jej nie żałuję. Warto słuchać siebie, przeżyć coś po swojemu. Nie zawsze jest łatwo, ale czasami lepiej iść trudniejszą drogą. Bądźcie cierpliwi i zdeterminowani, a osiągniecie swój cel.

Czy polecam wydanie w WasPos?

Napiszę wprost…Jeśli chcecie wydać książkę i jesteście gotowi powalczyć o utrzymanie się na powierzchni: RÓBCIE TO. Wydawnictwo dało mi wiele dobrego, było otwarte na propozycje, pozwoliło podejmować niektóre decyzje. I to było fajne przeżycie. Pierwsze, ale nie ostatnie z tym wydawnictwem, a to powinno dużo mówić o poziomie mojego zadowolenia. Jeśli autor zostaje w jednym miejscu, to nie może być tam źle, prawda?

Natomiast jeśli szukacie wydawnictwa z wielkimi zasięgami, nieograniczonym zapleczem marketingowym i siłą przebicia w mediach: to jeszcze (podkreślam jeszcze) nie ten etap. WasPos jest stosunkowo młodym wydawnictwem na rynku, choć na pewno o was zadba i sprawi kilka niespodzianek. Nie zawiedziecie się.



CZERWONY LÓD - MAŁGORZATA RADTKE


Sierż. szt. Szadurski po policyjnej akcji w rezerwacie Beka otrzymuje wezwanie na miejsce zdarzenia do zakładu produkującego mrożonki w Szelewie. Podłoga na hali produkcyjnej zalana jest ludzką krwią. Brak ciała oraz nagrań z monitoringu od samego początku komplikuje śledztwo.


Po odnalezieniu ciała brygadzistki zostają utworzone trzy grupy śledcze. Szadurski pod ścisłym nadzorem naczelnika i prokuratora prowadzi sprawę, w której napotyka liczne komplikacje: nie tylko dyrekcja manipuluje dowodami i zeznaniami pracowników obecnych feralnej nocy na terenie zakładu, ale także jeden z istotnych świadków umiera.

Morderstwo brygadzistki wywiera na Szadego większy wpływ niż przypuszczał, co powoli prowadzi go na dno. Z czasem, przez niewiarygodne zeznania oraz podkładane dowody, jest zmuszony korzystać z niekonwencjonalnych metod.

Co takiego ukrywa zarząd firmy, że jest gotowy poświęcić ludzkie życia, aby prawda nigdy nie wyszła na jaw? Czy Szademu uda się znaleźć zabójcę? I co najważniejsze: ile będzie musiał poświęcić dla rozwiązania tej sprawy?




No i jak? Ciekawe, prawda? Mam nadzieję, że dla was równie bardzo jak dla mnie. 
Te Wspomnienia są trochę wyjątkowe, ponieważ jedna z czytelniczek napisała na fanpage z sugestią, żeby odezwać się do Małgosi i poprosić o napisanie tekstu. Zrobiłam to, ponieważ razem z Małgosią kiedyś należałyśmy do jednego fandomu, gdzie pod nickami publikowałyśmy opowiadania. Szybko okazało się, że kojarzymy się nawzajem, stąd wszystko poszło jak po maśle! 
Dlatego też serdecznie zapraszam was na fanpage Małgosi ---> click.
Wpadajcie, lajkujcie, a przede wszystkim pamięcie, że trzeba sobie pomagać :) 


UWAGA!
Jeśli chcesz się do nas zgłosić, nie czekaj! 
Napisz! 
Opowiedz nam w skrócie swoją historię i przedstaw nam swoją książkę, 
a my z pewnością przyjmiemy cię z otwartymi ramionami. 

7 komentarzy:

  1. Napisanie książki, to dopiero początek trudnej drogi. Ten ,kto się nie poddaje? Wygrywa.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja też wiążę pewne nadzieje z tym wydawnictwem, Twój tekst przeczytałam z duża przyjemnością :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ten wpis dodał mi otuchy, dziękuję:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Świetny wpis, brawo! Niebawem wystartuje kanał WATCHDEER, zapowiada się świetnie, patrzcie: Dziennikarz Rafał Jeleń.

    OdpowiedzUsuń
  5. Poszukuję takich wiadomości, planuje też wydać swoją książkę, dzięki tobie znalazłem potrzebne informacje.
    Pozdrawiam
    Humorart.pl

    OdpowiedzUsuń