środa, 17 lipca 2019

#6 DW: Krystian Gembara

Po powieści obyczajowej czas na powrót do fantastyki! Dlatego chciałabym zaprosić na Debiutanckie Wspomnienia Krystiana Gembary!



Ktoś kiedyś powiedział, że w każdej osobie jest materiał na przynajmniej jedną powieść – trzeba jedynie poczekać, aż zacznie się ona ujawniać. 

W moim przypadku zaczęła się ona ukazywać bardzo wcześnie. Będąc jeszcze w trakcie kontynuowania innej ścieżki zawodowej, w mojej głowie zrodził się pomysł na fabułę. Z początku tylko niewielki zarys, kilka scen, postacie. Nie zawracałem tym sobie zbytnio głowy, ponieważ wtedy miałem zupełnie inny cel w życiu. Z czasem jednak zacząłem przyłapywać się na tym, że coraz częściej myślałem nad historią, aż w końcu postanowiłem spróbować ją spisać.

Pierwszy rozdział poszedł gładko, jednak po napisaniu trzeciego, poczułem niemoc twórczą. Postanowiłem odłożyć na trochę pisanie, lecz nie wytrzymałem długo i tym razem zabrałem się za to na poważnie. Obmyśliłem całą fabułę, każdy wątek po kolei. Pomysły notowałem w zeszycie. Powoli, krok po kroku, tworzyłem mapę świata. 

Z czasem akcja powieści zaczynała nabierać tempa, a ja odczuwałem, że żyję bardziej życiem moich bohaterów, niż swoim. Były nawet momenty, kiedy miałem wrażenie, że to oni kierowali swoimi poczynaniami, a ja im tylko pośredniczyłem, przelewając ich historię na papier. 

Po rocznym pobycie za granicą wróciłem do kraju, w tamtym czasie moja książka zaczynała zbliżać się powoli do końca. Wrócił również chroniczny brak czasu, dlatego zdarzało się, że pisałem nawet w środku nocy, gdy wszyscy domownicy już spali – dopiero wtedy mogłem spokojnie skupić się na losach moich bohaterów. 

Jednak w pewnym momencie zwątpiłem i poprosiłem kilka osób z najbliższego otoczenia o przeczytanie i ocenienie historii. Ich aprobata dodała mi otuchy i w końcu, po dwóch latach, udało mi się skończyć pierwszą część „Braterstwa Mieczy". 

Napisałem książkę i co dalej?

To pytanie nie pozwalało mi zasnąć, byłem kompletnie zielony w tym temacie. Mimo wszystko bardzo chciałem, aby ktoś podjął się wydania czegoś, co uważałem za powieść. Znajoma poradziła mi, aby rozesłać e-mail do różnych wydawnictw i cierpliwie czekać, ponieważ niektóre mogły odpowiedzieć nawet po pół roku. Jednak to czekanie...

Pierwsze wydawnictwo odezwało się po kilku tygodniach, co zapoczątkowało małą serię. Dzień później zgłosiło się następne, a jakiś czas po nich jeszcze kolejne. Po przeanalizowaniu ofert wybrałem Manufakturę Słów z Gdyni.

Proces wydawniczy, jak wygląda od środka?

W końcu miałem okazję się tego dowiedzieć! Po kilku tygodniach od wysłania maszynopisu dostałem pierwszą wstępną korektę, następnie propozycje okładek. Był to dla mnie bardzo pracowity i nerwowy okres. Ciągłe poprawki, różnice zdań... to wszystko powodowało, iż zdarzały się momenty, w których chciałem dać sobie z tym spokój. Udało mi się wytrwać tylko dzięki wsparciu najbliższych.

Wydałem książkę i co dalej?

Premiera mojej powieści miała miejsce 22 lutego 2019 roku. Dopiero wtedy znajomi dowiedzieli się, że dwa poprzednie lata spędziłem na pisaniu książki. Reakcje były różne, jednak moje wątpliwości zostały szybko rozwiane. Wydawca wysłał mi kilkadziesiąt książek do domu, więc postanowiłem sprzedać je poprzez portale społecznościowe. Ciepłe przyjęcie przez czytelników dało mi natchnienie, aby zacząć pisać kolejną część i aktualnie jestem mniej więcej w połowie drugiej książki. Myślę, że uda mi się ją skończyć do połowy przyszłego roku, a kolejne przygody Kromara i Paladiusa znajdą swoich fanów.





KRYSTIAN GEMBARA - BRATERSTWO MIECZY 




Dwójka młodych przyjaciół rozpoczyna naukę w zakonie, aby doskonalić swoje umiejętności w walce. Po śmierci bliskich postanawiają opuścić mury szkoły, aby na własną rękę wymierzyć sprawiedliwość. Narażają się tym dowódcy zakonu, który nie toleruje dezercji. Tymczasem zły czarnoksiężnik po raz kolejny wyciąga ręce po ludzką wolność.







UWAGA!
Jeśli chcesz się do nas zgłosić, nie czekaj! 
Napisz! 
Opowiedz nam w skrócie swoją historię i przedstaw nam swoją książkę, 
a my z pewnością przyjmiemy cię z otwartymi ramionami. 


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz