czwartek, 20 czerwca 2019

#9 PW: Magdalena Kubasiewicz


Magdalena Kubasiewicz - rocznik 1990, absolwentka Uniwersytetu Jagiellońskiego. Pochodzi ze świętokrzyskiego, obecnie jednak mieszka i pracuje w Krakowie. Fantastykę kocha od zawsze, ale pisuje teksty w różnych gatunkach. Napisała kilka książek fantastycznych („Spalić wiedźmę”, „Wiedźma Jego Królewskiej Mości”, „Gdzie śpiewają diabły”, ale ma koncie także powieści mainstreamowe. Należy do Hardej Hordy, grupy zrzeszającej kilkanaście pisarek fantastyki. 



Pisałam właściwie od zawsze. Nie z myślą o wydawaniu, a dla rozrywki, potem też po to, żeby ćwiczyć warsztat. Myślę, że miałam tu sporo szczęścia, bo gdy byłam nastolatką, mało kto dopiero zaczynający przygodę z pisaniem od razu chciał swoje pierwsze teksty słać do wydawców. Wtedy panowała moda na fora literackie i blogi, a ja chętnie się na nich udzielałam. Dzięki czytaniu cudzych tekstów, uwag do nich i produkowania własnych, pierwszych opowiadań i ficków sporo się nauczyłam. Gdybym już wtedy koniecznie chciała tworzone teksty publikować, 

O tym, że może warto spróbować coś gdzieś wysłać, zaczęłam myśleć dopiero na studiach. „Spalić wiedźmę” nie było moją pierwszą powieścią, ale dopiero ją uznałam za dobrą wystarczająco, żeby gdzieś z nią wystartować. Czy długo czekałam na jej wydanie? Napisałam ją tak w okolicach roku 2013. Egzemplarz wydanej książki otrzymałam w styczniu 2016. Jeśli chcesz pisać i chcesz, żeby twoje teksty były publikowane, musisz uzbroić się w cierpliwość, przynajmniej na początku. Właściwie ciągle na coś się tu czeka. Często całymi miesiącami albo nawet latami.

Uczucia towarzyszące pierwszej premierze pewnie w moim przypadku były trochę nietypowe, bo książka w dacie premiery się nie ukazała, a ja długo nie miałam żadnych informacji, poza tą, że księgarnie prowadzące przedsprzedaż zaczęły anulować zamówienia klientów. Gdy wreszcie dostałam swoje egzemplarze autorskie i wiedziałam już, że książka jest dostępna w sprzedaży, czułam przede wszystkim ulgę. Może dzięki temu do czterech kolejnych premier podchodziłam już spokojniej… i bardzo od tamtej pory pilnuję, aby nie ogłaszać żadnej publikacji, póki nie jestem stuprocentowo pewna, że ta się ukaże w terminie.

Moje teksty, które do tej pory się ukazały, są bardzo od siebie różne. Pewnie najlogiczniej trzymać się jednego gatunku, a najlepiej, przynajmniej na początku, jednej serii i budować sobie bazę czytelników, ale zawsze lubiłam pisać teksty w różnych klimatach… chociaż moją największą miłością była i wciąż jest fantastyka. Chyba największe emocje wzbudziła we mnie moja ostatnia premiera. „Gdzie śpiewają diabły” to książka, którą lubię szczególnie, a jednocześnie wiem, że nie jest to powieść dla każdego. Zastosowałam w niej sporo ryzykownych zabiegów, o których wiedziałam, że pewnie części czytelników nie przypadną do gustu. A wydawca naprawdę postarał się i o to, by książka była ładnie wydana, i o promocję. O ile zwykle nie czytuję wielu recenzji, bo świetnie wiem, że te zawsze są subiektywne i jednym się podoba, innym nie, o tyle tu początkowo wyszukiwałam je wręcz obsesyjnie. Martwiłam się i ciągle się martwię o to, jak ta powieść zostanie przyjęta i nie zawiodę teamu z Uroborosa – bo naprawdę zrobili kawał dobrej roboty. Z jednej strony więc z tą premierą wiązała się ogromna ekscytacja, z drugiej - duże nerwy. Jak widać, czasem premierom późniejszym towarzyszą emocje równie mocne albo nawet mocniejsze niż w przypadku debiutu.

Co bym mogła doradzić osobom, które chciałyby publikować swoje teksty? Ćwiczenie warsztatu, czytanie książek z gatunku, w którym piszą, podejście do swojej twórczości krytycznie (byle nie za bardzo!) oraz uzbrojenie się w dużą dawkę cierpliwości. Ta ostatnia na pewno bardzo się przyda. I nie zniechęcanie się, jeśli na początku wydawcy nie odpowiadają. 





Gdzie śpiewają diabłby - Magdalena Kubasiewicz

Historie o więzi bliźniąt są mocno przesadzone, przynajmniej w ich przypadku. Trudno byłoby znaleźć dwie osoby różniące się bardziej od siebie niż Ewa i Piotr. On – twardo stąpający po ziemi. Ona – wiecznie bujająca w obłokach, pogrążona w swoich fantazjach. A jednak, choć Ewa zaginęła bez śladu już dziewięć lat temu, on nadal jej szuka i nie potrafi odpuścić.

Nieoczekiwanie w sprawie Ewy pojawia się nowy trop. Jej zdjęcie znaleziono w rzeczach Patrycji, dziewczyny zamordowanej w miasteczku gdzieś na końcu świata, do którego nie dotarła współczesna cywilizacja. Śledczy rozkładają ręce, ale Piotr bez chwili wahania wyrusza do Azylu, by wypytać miejscowych o siostrę.

Tyle że w Azylu nikt nie słyszał o Ewie. Mieszkańcy częstują go za to swoimi wersjami miejscowej legendy o Diable i jego czarownicy. Azyl przypomina miejsce z horroru: mała społeczność, mroczne sekrety i zmowa milczenia. A może Piotra tylko ponosi wyobraźnia? Co prawda nigdy nie grzeszył jej nadmiarem, ale... W takim miejscu jak to wszystko wydaje się możliwe.




Bardzo dziękuję Pani Magdalenie i przepraszam za zwłokę! 

Z rad autorki można wywnioskować kilka rzeczy, między którymi znajdzie się przede wszystkim... cierpliwość oraz brak nadmiernego krytycyzmu względem własnej twórczości. Słowa uniwersalne, już wiele razy słyszane, lecz za każdym razem tak samo mądre i trudne do wprowadzenia w życie. Jak jest z wami? Jesteście zbyt krytyczni wobec siebie czy raczej przesadnie pewni siebie? Cierpliwość to wasza mocna strona i nie zniechęca was milczenie wydawnictw? Podzielcie się w komentarzami swoimi odczuciami. Autorzy Wspomnień zawsze potem zaglądają na poświęcone im posty, niewykluczone, że nawet odpiszą, dlatego korzystajcie z okazji, ponieważ pani Magdalena --> click fanpage - to nie byle kto, o nie! Jej twórczość potwierdza jedynie, że fantastyka jest kobietą ;)

Do następnego!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz