poniedziałek, 15 października 2018

#2 DW: Martyna Goszczycka



      Dziś w cyklu Debiutanckie Wspomnienia gościmy Martynę Goszczycką - autorkę dwóch powieści z gatunku fantastyki pod tytułem “Odrodzenie” oraz jego kontynuacja “Potępienie”. Zapraszamy do zapoznania się z jej historią!






      Ciężko powiedzieć, kiedy zaczęła się moja przygoda z pisaniem. Pisałam odkąd pamiętam. Zanim zdecydowałam się wysłać jeden ze swoich tekstów do wydawnictwa, powstało w mojej głowie wiele opowieści. Tylko niektóre z nich zdecydowałam się zapisać, a jeszcze mniej zostało wysłane do wydawnictw.

      To wówczas zrozumiałam, że zostanę poddana próbie cierpliwości. Niestety do osób cierpliwych nie należę, więc było to dla mnie nie lada wyzwanie. Myślę, że nie jest to żadną wielką tajemnicą, lecz każdemu debiutantowi radziłabym uzbroić się właśnie w cierpliwość. Oczywiście, zdarza się, że debiutanckie teksty bez problemu trafiają w gusta paru wydawnictw i szczęśliwy ten, kto ich oczekiwaniom tak prędko sprostał. Jednak nie oszukujmy się, w większości przypadków, tekst debiutanta jest wielokrotnie odrzucany, a niejednokrotnie ignorowany. Nie należy wówczas pieklić się na wydawców. Wydawnictwo dostaje mnóstwo propozycji, wiele im umyka, a podjęcie decyzji, który z nowicjuszy wart jest wydania, nie jest takie proste. Wydawnictwo to biznes i nie zawsze będzie chciało ryzykować w nasz tekst. Może się przecież nie sprzedać. Nie oznacza to koniecznie, że tekst ten jest tragiczny. 

     Stąd wynika kolejna nauka, jaką wyciągnęłam z całego procesu. Oprócz cierpliwości potrzebna jest debiutantowi wytrwałość. O wydanie naszego tekstu możemy walczyć lata. Tak, lata. Należy się na to przygotować i nie poddawać się. Jednocześnie wykorzystując te lata na doskonalenie się. Tak właśnie wyglądało to u mnie. 

       Swoje pierwsze teksty zaczęłam wysyłać do wydawnictw mając bodajże siedemnaście lat. Teraz wydaje mi się to śmieszne, bo w tym wieku na zostanie pisarzem byłam w ogóle nieprzygotowana, a moje teksty wcale na wydanie nie zasługiwały. Sztuką jest powiedzieć sobie, a po pierwsze zauważyć, kiedy nasz twór jest słaby. A może raczej; jeszcze za słaby. Powiedzieć to sobie należy nie po to, by się nad sobą użalać, a po to, by zobaczyć nad czym musimy jeszcze popracować. 

       Tak więc pracowałam, doskonaliłam swój warsztat, uczyłam się na błędach i próbowałam od nowa. Wreszcie się udało. Ciężka praca została wynagrodzona. Było warto. Wówczas stanęłam naprzeciw kolejnych wyzwań. Jednym z nich było oswojenie się z redakcją tekstu. Nauczenie się współpracy z redaktorem. Dziś bardzo sobie tę współpracę cenię, bo wiele się dzięki niej nauczyłam. Dziś zrozumiałam również, że z wydawaniem swoich tekstów nie należy się spieszyć. Oczywiście jestem szczęśliwa, że moją pierwszą książkę udało mi się wydać w wieku dwudziestu lat i zawsze będzie zajmowała specjalne miejsce w moim sercu. Jednak z upływem czasu pojęłam, że dziś napisałabym tamten tekst o wiele lepiej. Dziś jestem bardziej świadoma swojego stylu, pewniejsza swoich umiejętności, ale i tego nad czym muszę pracować i na co uważać.

       Gdybym miała poradzić coś sobie z tamtych lat, a także innym pragnącym wydać swój pierwszy tekst: bądźcie cierpliwi, nie spieszcie się, pracujcie nad sobą, poddawajcie w wątpliwość swoje umiejętności, po to by je doskonalić; nie poddawajcie się po jednej porażce – prawdopodobnie będzie ich więcej, lecz one są tylko trudnymi krokami zbliżającymi was do osiągnięcia sukcesu.





“Odrodzenie“

       Przedświat demonów i Zaświat nimf, barwne aury i Zwierciadła Duszy, boginie stworzone przez alchemika i bezduszne reguły Syndykatu Skrytobójców, Sny, które przerażają i fascynują zarazem. Oto świat, w którym dorasta młody demon Haru – uczy się, jak przeżyć i jak zabijać, walczy, by zostać uczniem okrutnej białowłosej. A może jest lub stanie się dla niej kimś więcej? Może on też czegoś nauczy piękną Plage... Odrodzenie to mroczna powieść fantasy, pełna przemocy, śmierci, scen walki, ale także kipiących emocji i rodzących się uczuć. Autorka to absolutna debiutantka, która bez kompleksów, za to z rozmachem wprowadza nas w swój świat wyobraźni, ciekawie łącząc horror, fantasty i powieść z gatunku płaszcza i szpady.









        Witajcie!

    Pani Martyna ratuje honor Debiutanckich Wspomnień, będąc drugą autorką, która podzieliła się z nami swoją historią, za co bardzo dziękujemy! Dziś serwujemy wam twórcę fantastyki, co niezmiernie mnie cieszy, ponieważ autorom właśnie tego gatunku jest niezwykle trudno przebić się przez morze pomysłów oraz propozycji innych. 


UWAGA!
Jeśli chcesz się do nas zgłosić, nie czekaj! 
Napisz! 
Opowiedz nam w skrócie swoją historię i przedstaw nam swoją książkę, 
a my z pewnością przyjmiemy cię z otwartymi ramionami. 


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz